Grzegorz Łomacz o swojej kontuzji: „Na szczęście więzadła krzyżowe są całe”

Podczas czwartkowego treningu przed Pucharem Polski rozgrywający PGE Skry, Grzegorz Łomacz, nabawił się poważnego urazu, który wykluczy go z rytmu treningowo-meczowego na około sześć tygodni. Łomacz doznał uszkodzenia więzadła pobocznego piszczelowego. „Żałuję, że nie pomogę chłopakom na boisku” – mówi reprezentant Polski.

 

Zbieg okoliczności

 

Zespół PGE Skry Bełchatów w dniach 27-28 stycznia we Wrocławiu powalczy o Puchar Polski. W turnieju tym nie weźmie jednak udziału Grzegorz Łomacz, który nabawił się kontuzji. Do urazu doszło podczas czwartkowego treningu drużyny, kiedy to w trakcie trwania gierki rozgrzewkowej siatkarz niefortunnie zderzył się z kolegą. Wstępna diagnoza mówi, że rozgrywający uszkodził więzadła poboczne. „Na szczęście więzadła krzyżowe są całe i obejdzie się bez zabiegu, to jedyna dobra wiadomość” – mówi Łomacz. Kontuzja wykluczy zawodnika z gry na około sześć tygodni, co oznacza, że nie wystąpi on nie tylko w Pucharze Polski, ale także w najbliższych meczach PlusLigi i Ligi Mistrzów.

 

Więcej o kontuzji Grzegorza Łomacza przeczytacie TUTAJ.

 

 

Bez ważnego ogniwa we Wrocławiu

 

Łomacz nie udał się z zespołem do Wrocławia, ponieważ ma zaplanowane spotkanie z doktorem Sokalem, podczas którego postawiona ma zostać wnikliwa diagnoza. „Bardzo chciałbym być z drużyną, jednak priorytetem jest ustalenie leczenia i zalecenia lekarza, szczególnie na początku. Jeszcze dziś jadę do dr Sokala na wnikliwą diagnozę i ustalenie jak najszybszej ścieżki powrotu do zdrowia. Mam jednak nadzieję, że uda mi się dotrzeć do Wrocławia i będę mógł kibicować chłopakom z bliska” – zaznacza rozgrywający. Podczas turnieju finałowego Pucharu Polski Łomacza zastąpi Marcin Janusz, dla którego nie będzie to łatwa sytuacja. Reprezentant Polski uważa jednak, że jego kolega w stu procentach wywiąże się z postawionego przed nim wyzwania: „Marcin nie tylko może, ale na pewno poradzi sobie doskonale. Na treningach bardzo dobrze pracuje, a jeśli dobrze pracujesz to będziesz dobrze grać, dlatego jestem spokojny o jego występy. Nie jest to oczywiście łatwa sytuacja, ale będzie miał w końcu okazję pokazać, co potrafi, a potrafi wyśmienicie rozgrywać”.

 

Utrata pierwszego rozgrywającego w tak ważnym dla drużyny momencie na pewno jest trudną sytuacją i komplikuje trenerowi formowanie pierwszej szóstki. Zadanie to podczas Pucharu Polski będzie szczególnie trudne, ponieważ Marcin Janusz nie ma wiele czasu na idealne zgranie się z nominalnie pierwszoszóstkowymi zawodnikami, dodatkowo ciążyć będzie na nim duża presja. Łomacza nie zobaczymy również w kolejnych meczach Ligi Mistrzów i PlusLigi, gdzie PGE Skra Bełchatów bardzo potrzebuje punktów. Może się jednak okazać, że występy drugiego rozgrywającego będą tajną bronią bełchatowian.

 

 

Źródło: http://www.skra.pl/opracowanie własne