Bełchatowianie nie zdobyli Novosybirska. Szymon Romać: „Tak naprawdę nie podjęliśmy walki”

Siatkarze PGE Skry nie sprostali ekipie Lokomotivu Novosybirsk, przegrywając w meczu drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Wicemistrzowie Polski zdołali podjąć z rywalami walkę jedynie w początkach setów. „Później Rosjanie robili kilka punktów, odjeżdżali i tak naprawdę bardzo ciężko było ich złapać” – mówił po tym spotkaniu Szymon Romać.

 

Bez chwili wytchnienia do zimnej Rosji

 

Drużyna PGE Skry po udziale w Klubowych Mistrzostwach Świata nie miała czasu na odpoczynek. Już w poniedziałek bełchatowianie udali się bowiem do Rosji na mecz drugiej kolejki Ligi Mistrzów z Lokomotivem Novosybirsk. Nie zdołali jednak sprostać sile przeciwników, którzy postawili poprzeczkę zbyt wysoko. „Niestety wyjeżdżamy z Novosybirska z przegraną, ale ja widziałem w każdym secie nasze szanse i jestem pewien, że jak już wrócimy z tej długiej, niezbyt korzystnej dla naszej drużyny, podróży, to na pewno szybko przeanalizujemy to, co do tej pory graliśmy i wyciągniemy wnioski. Będziemy mieli troszeczkę więcej czasu na pracę i na pewno uda nam się zmotywować się i zagrać następne spotkanie dużo lepiej” – powiedział po meczu Patryk Czarnowski. Kacper Piechocki nie ukrywał zaś, że zespół był pozytywnie nastawiony przed tym starciem. Rosyjska ekipa wykazała się jednak większą siłą, niwecząc początkowe starania bełchatowian: „Wyszliśmy na kolejne spotkanie z myślą o tym, żeby walczyć, żeby pokazać swoją najlepszą siatkówkę i wygrać w Rosji. Niestety nie udało się, nsi rywale byli drużyną zdecydowanie lepszą i rzeczywiście zasłużyli na zwycięstwo, a my musimy pracować dalej”.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał pojedynek bełchatowian z Lokomotiven Novosybirsk

 

 

Zastępstwo bez „happy endu”

 

Wicemistrzowie Polski na spotkanie wyszli osłabieni. Jeszcze przed meczem kontuzji doznał Mariusz Wlazły, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Ciężar gry w ataku musiał zatem udźwignąć Szymon Romać. Chociaż drugi atakujący bełchatowskiego zespołu z początku radził sobie dobrze, w późniejszych momentach gra nie wyglądała już pozytywnie. „ Rosjanie zagrali bardzo dobrze środkiem. Nie wiem, czy udało nam się zablokować jakąś piłkę, ale tak naprawdę to w żadnym elemencie siatkarskiego rzemiosła nie byliśmy lepsi. Bardzo ważne dla nas było to, żeby odrzucić ich od siatki, bo wiadomo, że rosyjska siatkówka opiera się na sile fizycznej. Pokazali nam, że w siatkówkę potrafią grać bardzo dobrze, bardzo siłowo i być bardzo skutecznymi w ataku. My tak naprawdę nie podjęliśmy walki. Można powiedzieć, że walczyliśmy do drugiej przerwy technicznej, nawet nie w każdym secie. Później Rosjanie robili kilka punktów, odjeżdżali i tak naprawdę bardzo ciężko było ich złapać” – skomentował Romać.

 

 

Wygrać, przegrać, ale RAZEM

 

Bełchatowianie podkreślali, że mimo porażki najważniejsza jest obecność całego zespołu, a to można było zauważyć zwłaszcza w początkowych fragmentach dwóch pierwszych odsłon. „To jest najważniejsze, żeby cały czas, pomimo tych przegranych, być razem, być drużyną. Każdy w zespole zdaje sobie sprawę, że sam nic nie osiągnie, bo wszystko musi się zazębić, żeby funkcjonowało to perfekcyjnie” – ocenił libero PGE Skry. W tej chwili bełchatowianie mają przed sobą ważne zadanie. Jeszcze przed świętami czeka na nich przedostatni mecz ligowy, a kolejne starcie w Lidze Mistrzów rozegrają już po Nowym Roku. Motywacji do walki jednak nie zabraknie. „Myślę, że motywacja każdego z nas przeważy nad innymi trudnościami, z jakimi musimy się zmierzyć, więc czekamy aż wrócimy do Polski, przeanalizujemy to wszystko” – dodał Patryk Czarnowski.

 

 

Wymagający rywal na porządku dziennym

 

Liga Mistrzów rządzi się swoimi prawami. Trudni rywale to codzienność w tym turnieju i trzeba liczyć się ze scenariuszem losowania, w wyniku którego drużyna może trafić zarówno do grupy „marzeń”, grupy „śmierci” czy grupy zwyczajnie trudnej, ale jak najbardziej w swoim zasięgu. „Występy w Lidze Mistrzów zawsze wiążą się z trudnym przeciwnikiem. Myślę, że w Lidze Mistrzów nie występują słabe zespoły. Oczywiście nie ma tu co zwalać, że losowanie było dla nas nieprzyjazne. Trzeba grać, trzeba walczyć, pokazaliśmy nie raz, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę z najlepszymi zespołami. Faktycznie byliśmy dzisiaj drużyną, może to zaprocentować w przyszłości. Pamiętajmy, że też czeka nas drugi mecz i to Rosjanie przyjeżdżają do nas. Tam postaramy się im pokazać, że potrafimy walczyć jak równy z równym i miejmy nadzieję, że ten mecz uda nam się wygrać” – zakończył Szymon Romać.

 

 

 

Źródło: http://www.skra.tv/opracowanie własne