Mariusz Wlazły i Srećko Lisinac przed Superpucharem Polski

PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zagrają o Superpuchar Polski. Pojedynek o pierwsze trofeum w sezonie będzie ważny nie tylko dlatego, że zwycięstwo da którejś drużynie komfort psychiczny. „Traktujemy to jak pierwszy mecz sezonu, który pokaże w jakiej formie są poszczególne zespoły” – powiedział przed meczem Srećko Lisinac.

 

Sezon czas – start

 

PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pierwszy mecz o stawkę zagrają już w sobotę. Tym samym dla mistrzów i wicemistrzów Polski będzie to inauguracja zmagań w sezonie 2017/2018. „Traktujemy to jak pierwszy mecz sezonu, który pokaże w jakiej formie są poszczególne zespoły. Pewnie w następnych spotkaniach o zwycięstwie będzie decydować coś innego, ale teraz to jest prestiżowy pojedynek, gdzie będzie walka po obydwu stronach. Obydwa zespoły nie są w pełni sił, ale myślę, że jesteśmy na dobrej drodze i zagramy dobry mecz, zobaczymy czy trzeba coś poprawić. To będzie dobre spotkanie, które da radość kibicom” – wyjaśnił Srećko Lisinac. Środkowy wicemistrzów Polski nie ukrywa jednocześnie, że jego celem jest pomoc zespołowi niezależnie od stawki meczu: „Dla mnie każde spotkanie jest ważne. Jak będzie możliwość pomóc drużynie, to dam z siebie wszystko”.

 

 

„Stary” przeciwnik, „nowa” drużyna

 

Ostatni raz PGE Skra Bełchatów zmierzyła się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle przed kilkoma miesiącami podczas finałów PlusLigi. Od tamtego czasu zarówno w Bełchatowie, jak i w Kędzierzynie-Koźlu doszło do zmian personalnych. „ZAKSA zmieniła trenera i atakującego, a reszta jest taka sama i mam nadzieję, że zagrają tak samo” – dodał Srećko Lisinac. Mariusz Wlazły zauważył jednak, że duże znaczenie może mieć zmiana na pozycji atakującego w drużynie mistrza Polski: „Niby zmian nie jest dużo, ale jednak są istotne. Dawid Konarski robił swoją robotę, w klubie był jednym z filarów i to jest strata. Nie wiem jak będą funkcjonować z nowym atakującym, ale ta drużyna jest dobrze poukładana i stanowi zagrożenie. Zmiana trenera zawsze niesie ze sobą świeżość, nowe spojrzenie i to jest niebezpieczne dla rywali, bo wstąpi w nich nowy duch”.

 

 

Wszystko wyjdzie w praniu

 

Siatkarze PGE Skry Bełchatów odczuwają pewien niedosyt po ostatnim sezonie. Mariusz Wlazły nie ukrywa, że Superpuchar Polski jest kolejnym wyzwaniem dla zawodników: „Myślę, że każdy z profesjonalnych zawodników odczuwa niedosyt i co sezon są nowe wyzwania. Dla mnie to kolejny cel do zdobycia, na liście wyznaczonych celów i zobaczymy czy go osiągnę”.

 

Za wicemistrzami Polski etap ciężkiej pracy. Bełchatowianie poza treningami rozegrali już kilka meczów kontrolnych, lecz w dalszym ciągu sprawa optymalnej formy wydaje się być otwarta. „Na pewno jesteśmy w trudnym do określenia etapie. Jesteśmy po trudnym okresie przygotowawczym, dopiero od niedawna trenujemy w komplecie. Staramy się czerpać z tej sytuacji jak najwięcej pozytywnych rzeczy. Mam nadzieję, że w sobotę nasza dyspozycja będzie jak najlepsza, ale ciężko ją określić” – wyjaśnił kapitan PGE Skry Bełchatów, dodając, że cały czas zespół znajduje się na etapie złapania wspólnego porozumienia: „Każdy z nas puka do drzwi z napisem „forma”. Jest jednak problem ze zgraniem, jesteśmy po przemeblowaniach, mamy nowego rozgrywającego, z którym nie mogliśmy trenować od początku i teraz próbujemy się zgrać”.

 

 

 

Źródło: Informacja prasowa/opracowanie własne