Bruno Rezende o meczu z Kanadą: „Nigdy nie straciliśmy naszego hartu”

W pierwszym meczu Final Six Ligi Światowej reprezentacja Brazylii podejmowała Kanadyjczyków, którzy przebojem wdarli się do światowej czołówki. Gospodarze jednak nie mieli większych punktów z pokonaniem rywali, pozwalając im na zwycięstwo tylko w drugim secie, chociaż w niektórych momentach podopieczni Antigi sprawiali przeciwnikom problemy. 

 

Łatwo nie było

 

Chociaż reprezentacja Brazylii wygrała mecz z Kanadą tracąc tylko jednego seta, to nie było to jednostronne spotkanie. Goście w pierwszych trzech odsłonach prowadzili z rywalami wyrównaną grę, nie ustępując im w żadnym elemencie. Obydwa zespoły zdobyły po dziewięć punktów zagrywką, podobnie prezentując się również w zagrywce (4:5). „To był nerwowy mecz, Kanada zawsze wywiera na nas presję i w poprzednich spotkaniach to udowodniła. Dzisiaj pokazali, dlaczego wywalczyli miejsce w Final Six. W pierwszych momentach meczu zmagaliśmy się z niedogodnościami i walczyliśmy o każde przejście. Później nasze zagrywki zrobiły różnicę, poprawiliśmy również kontratak” – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec reprezentacji Brazylii Renan Dal Zotto. Podobnego zdania był Bruno Rezende, kapitan gospodarzy, dla którego wygrana z Kanadyjczykami była podbudowaniem zespołu. „Wykonaliśmy coś bardzo dobrego, poprawiliśmy się podczas trudnego meczu. Nigdy nie straciliśmy naszego hartu, nawet kiedy traciliśmy sześć punktów w pierwszym secie. Wykluczyliśmy błędy i zapunktowaliśmy kilka razy blokiem, co zmieniło kierunek tego meczu” – skomentował Bruno Rezende, który wywalczył trzy punkty blokiem. W reprezentacji Brazylii najwięcej punktów zdobył Wallace De Souza – 18, a o cztery „oczka” mniej miał Ricardo Lucarelli Souza.

 

 

Przypomnij sobie jak wyglądało spotkanie Kanada – Brazylia

 

 

Czas na naukę

 

Dla Kanadyjczyków awans do Final Six jest dużym wydarzeniem, szczególnie, że zespół dopiero od tego roku gra w pierwszej dywizji. W pierwszym meczu turnieju w Brazylii podopieczni Stéphane’a Antigi postawili rywalom trudne warunki i niewiele zabrakło im do odniesienia zwycięstwa. „Podczas tego spotkania mieliśmy kilka dobrych momentów, ale również bardzo cierpieliśmy nękani blokami, które sprawiały nam problemy. Zmierzyliśmy się z najlepszym zespołem świata i byliśmy podekscytowani nie tylko tą możliwością, ale również braniem udziału w tym wspaniałym wydarzeniu” – mówił po spotkaniu z Brazylią John Gordon Perrin, który do dorobku swojego zespołu dołożył czternaście „oczek”. Najwięcej punktów dla Kanadyjczyków wywalczył środkowy Graham Vigrass, punktujący piętnaście razy. Cztery punktowe bloki dołożył za to Daniel Cornelius Jansen Vandoorn. Szkoleniowca gości ucieszyło jednak to, że jego drużyna walczyła do samego końca. „Brazylijczycy zagrali wspaniałe spotkanie blokiem i zagrywką. To było dla nas dobre doświadczenie, ponieważ mieliśmy swoje szanse, ale na końcu to oni byli lepsi” – zakończył Stéphane Antiga.

 

 

 

Źródło: worldleague.2017.fivb.com/opracowanie własne