LŚ, gr. J1: Brazylijczycy lepsi od kanadyjskiej drużyny

We wtorek najlepsze drużyny w tegorocznej Lidze Światowej rozpoczęły zmagania w Final Six. W pierwszym meczu w Kurytybie gospodarze turnieju zmierzyli się z reprezentacją Kanady. Brazylijczycy pokonali rywali w czterech setach, zapewniając sobie komplet punktów i robiąc pierwszy krok w stronę półfinału.

 

Mecz lepiej rozpoczęli Kanadyjczycy, którzy szybko objęli trzypunktowe prowadzenie (3:0). Podopieczni Stephane’a Antigi powiększali przewagę (7:2). Na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy wyniku 8:3. Po powrocie na boisko drużyny grały punkt za punkt (11:6). Brazylijczycy wciąż mieli problemy z zatrzymaniem rywali (8:13). Po skutecznej kontrze odrobili jednak część strat (10:13). Przed rozpoczęciem drugiej pauzy zdołali zbliżyć się do przeciwników na jedno „oczko’ (15:16). Po wznowieniu gry gospodarze doprowadzili do remisu (16:16). Zespoły toczyły wyrównaną walkę (19:19). Wkrótce Brazylijczycy wyszli na prowadzenie (20:19). W końcówce odskoczyli na trzy punkty (23:20). Pierwszą partię wygrali do 21.

 

Pierwsze fragmenty drugiego seta należały do podopiecznych Renana Dal Zotto (3:1). Ich rywale szybko wyrównali (4:4). Po skutecznym bloku Kanadyjczycy wyszli na czoło (6:5). Na pierwszej przerwie technicznej mieli dwupunktową przewagę (8:6). Po powrocie na boisko Brazylijczycy doprowadzili do remisu (8:8). Zawodnicy Stephane’a Antigi ponownie odskoczyli (13:10). Na drugiej pauzie prowadzili już 16:12. Po wznowieniu gry Kanadyjczycy nadal dominowali. As serwisowy pozwolił im powiększyć przewagę do pięciu punktów (18:13). Pogubieni gospodarze nie byli w stanie nawiązać walki z przeciwnikami (14:21). Drużyna Antigi nie zmarnowała swojej szansy. Kanadyjczycy wykorzystali pierwszą piłkę setową, zwyciężając 25:17.

 

Trzecia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki (4:4). Na pierwszej przerwie technicznej „oczko” zaliczki mieli Brazylijczycy (8:7). Po powrocie na boisko Kanadyjczycy wyrównali, a chwilę później odskoczyli na dwa punkty (10:8). Podopieczni Renana Dal Zotto, dzięki skutecznej grze blokiem, szybko dogonili rywali (12:12). Zespoły toczyły zaciętą walkę (15:15). Na drugiej regulaminowej pauzie niewielką przewagę mieli gospodarze (16:15). Po krótkiej przerwie dołożyli kolejne „oczko” (17:15). Brazylijczycy umacniali się na prowadzeniu (19:16). Tym razem to Kanadyjczycy pogubili się w grze, tracąc punkty po błędach własnych (17:21). Końcówka należała już do podopiecznych Renana Del Zotto, którzy bez większych problemów pokonali rywali (25:19) i wysunęli się na prowadzenie w całym spotkaniu.

 

Brazylijczycy rozpoczęli czwartą partię od trzech skutecznych akcji (3:0). Ich rywale nie dali się zdeprymować i błyskawicznie wyrównali (5:5). Na pierwszej przerwie technicznej dwupunktową zaliczkę mieli jednak gospodarze (8:6). Po chwili dołożyli skuteczny blok (9:6). Rozpędzeni reprezentanci Brazylii szybko powiększali przewagę (12:7). Podopieczni Renana Del Zotto utrzymywali wysokie prowadzenie (15:10). Na drugą pauzę schodzili przy wyniku 16:12. Po powrocie na boisko drużyny toczyły walkę punkt za punkt (18:14). W końcówce gospodarze zdołali jeszcze powiększyć przewagę (22:17). Brazylijczycy wygrali czwartą partię do 19 i odnieśli zwycięstwo w całym meczu.

 

 

Brazylia – Kanada 3:1 (25:21, 17:25, 25:19, 25:19)

 

 

Składy drużyn:

 

Brazylia: Bruno Mossa Rezende, Wallace De Souza, Mauricio Souza, Lucas Saatkamp, Ricardo Lucarelli Souza, Mauricio Borges Almeida Silva, Thales Hoss (libero) oraz Renan Buiatti, Lucas Eduardo Loh

 

Kanada: Tyler Sanders, John Gordon Perrin, Stephen Timothy Maar, Sharone Vernon-Evans, Daniel Cornelius Jansen Vandoorn, Graham Vigrass, Blair Cameron Bann (libero) oraz Ryley Brendan Barnes, Nicholas Hoag, Jason DeRocco

 

 

 

Źródło: Informacja własna