Matchball tygodnia: (…) wiedzieć, kiedy ze sceny zejść

Wielki Piątek zaskoczył nas informacją, która uświadomiła mi, że czas nieubłaganie biegnie i jakaś era powoli dobiega końca. I chociaż trudno sobie wyobrazić dalej siatkówkę bez tych największych, którzy swoją grą zachwycali nas latami, to jednak wszyscy sobie zdajemy sprawę z tego, że taka jest kolej rzeczy.

 

Dziękujemy!

 

Michał Winiarski od dłuższego czasu zmagał się z urazem pleców, który w poprzednich sezonach wykluczał go z gry w klubowych rozgrywkach. Wszystko zaczęło się na tak pięknych i niezapomniany Mistrzostwach Świata w Polsce. W trwającym jeszcze sezonie PlusLigi popularny Winiar walczył o powrót do pełni formy i wspierał swoich kolegów na boisku. W końcu jednak nadeszła informacja, która pewnie komuś tam w głowie świtała, jednak otwarcie niewielu spodziewało się takiej decyzji. Mistrz świata, profesor przyjęcia, człowiek, który jest dla mnie jednym z symboli polskiej siatkówki, kończy sportową karierę, a oficjalne pożegnanie z kibicami jest zaplanowane na 19 kwietnia, kiedy w łódzkiej Atlas Arenie zostanie rozegrany pierwszy mecz finałowy.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat zakończenia kariery przez Michała Winiarskiego

 

Trochę mnie wzięło na refleksję po tej informacji, bo dotarło do mnie, że powoli Ci, których przez tyle lat podziwiałam, mówią pas. Paweł Zagumny, Piotr Gacek, Michał Winiarski… Kończy się pewna era i to niestety nieodwracalnie. Żal tylko, że decyzja o zakończeniu kariery w przypadku Winiara była podyktowana kontuzjami i niedawnym zabiegiem, o którym sam wspomniał w jednej z ostatnich wypowiedzi. Trudno jest mi się trochę pogodzić z tym, że jeden z najbardziej utalentowanych i utytułowany siatkarzy schodzi ze sceny siatkarskiej, jednak ta decyzja jest zrozumiała. Jak to było? „Sport to zdrowie. Ale nie zawodowy”.

 

Tak już jest, że jedni ze sceny schodzą, aby inni mogli na nią wejść. Teraz czas na nowe twarze i nowych następców mistrzów. Przecież Michał Winiarski czy Paweł Zagumny też kiedyś zaczynali i też zastąpili innych. My, Polacy, średnio przekonujemy się do zmian, ale takie zmiany są przecież potrzebne, a Michałowi Winiarskiemu należy teraz z całego serca podziękować za wszystkie lata,  w których mogliśmy napawać się jego genialną i precyzyjną grą. Bez wątpienia jest to jeden z najbardziej utalentowanych siatkarzy i o takich sportowcach pamięta się latami, a ja osobiście o takich ludziach będę opowiadać swoim dzieciom i wnukom. Bo przecież każde pokolenie ma swoich mistrzów! DZIĘKUJEMY!

 

Kto ze złotem, a kto z brązem?

 

Wracając jednak do aktualnej rzeczywistości, w środę zakończyły się zmagania w półfinale PlusLigi. Zespoły, które wygrały swoje pierwsze starcia, dopełniły dzieła, uzyskując awans do walki o złoto. W finałowej rywalizacji zmierzą się zatem siatkarze PGE Skry Bełchatów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

 

Drugi mecz półfinałowy pomiędzy drużyną Jastrzębskiego Węgla a zespołem z Kędzierzyna-Koźla miał podobny przebieg, jak pierwsze starcie tych drużyn. Obrońcy tytułu od początku narzucili swój rytm gry i już po dwóch setach mogli się cieszyć z awansu do finału.

 

Zobacz, jak przebiegał mecz w Jastrzębiu-Zdroju

 

O ile pierwszy mecz pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Asseco Resovią Rzeszów nie obfitował w emocje i potoczył się całkowicie pod dyktando bełchatowian, o tyle w drugim starciu kibice mogli przeżywać naprawdę duże emocje. Bełchatowianom do zwycięstwa brakowało już tylko dwóch setów do wykonania planu, jakim był awans do walki o mistrzostwo Polski. Siatkarze z Rzeszowa od początku nawiązali z przeciwnikami wyrównaną walkę, wygrywając pierwszą partię. Bełchatowianie tym samym odpowiedzieli w drugiej odsłonie i podczas dziesięciominutowej przerwy nic jeszcze nie było rozstrzygnięte. Dopiero po czwartej partii siatkarze z Bełchatowa mogli cieszyć się z awansu do finału. Żółto-czarni ostatecznie zwyciężyli w całym starciu, a MVP został wybrany Bartosz Kurek. Ale wiecie, co ja bym najchętniej zrobiła? Podzieliła tę statuetkę i połowę dała Thibault Rossard’owi – Francuz zagrał naprawdę rewelacyjne spotkanie, zresztą, kto oglądał mecz, wie doskonale, o czym mówię.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał mecz na Podpromiu

 

Do kogo powędrują poszczególne krążki, a która z dwóch drużyn walczących o brąz, zajmie to najgorsze dla sportowca, czwarte miejsce? Początek rywalizacji o brązowy medal już w najbliższy wtorek, a dzień później pierwszy mecz finałowy. Tego po prostu nie można przegapić.

 

Kiedy rywalizacja traci sens?

 

Do czego tutaj piję? Pucharowy system rozgrywania meczów półfinałowym i tych o medale. Nie jestem jedyną osobą, której ten system się nie podoba, bo nawet sami siatkarze nie są zadowoleni takim rozwiązaniem. To trochę moim zdaniem zabija całą otoczkę walki o medal. Wyobraźmy sobie, że któraś drużyna w rywalizacji finałowej potrzebuje w drugim spotkaniu tylko dwóch setów, aby zdobyć to upragnione złoto. I co? Osiągnie cel, ale z radością będzie musiała zaczekać, bo… trzeba będzie na siłę dograć mecz do końca. Grać dalej o tzw. pietruszkę. Zresztą już widzieliśmy przykład tego wszystkiego w środę. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów mogły już po dwóch setach cieszyć się z awansu do walki o złoto, ale zanim pełnia radości miała miejsce, drużyny musiały wrócić na boisko i dokończyć mecz. Mecz, który nawet w przypadku wygranej drużyny przeciwnej nic nie zmienia. Wszystko to robiono dla skrócenia ligi, fajnie, ale chyba władze nie uwzględniły pewnej bezsensowności całego rozwiązania. Mam nadzieję, że władze PlusLigi przemyślą to jeszcze raz w perspektywie kolejnego sezonu, bo system pucharowy jest dobry, ale nie jeśli walka toczy się o taką stawkę, jak awans do finału, czy mistrzostwo Polski.

 

Czas pożegnań

 

W minionym tygodniu dotarła także do nas wiadomość, że Damian Wojtaszek żegna się z Asseco Resovią Rzeszów. Libero w drugim meczu półfinałowym nabawił się kontuzji kolana, która uniemożliwia mu grę do końca sezonu. Przypomnę tylko, że Wojtaszek znalazł się na szerokiej liście Ferdinando De Giorgi’ego. Kontuzja w tym momencie jest więc zmartwieniem dla kibiców, bo przecież już niedługo rozpocznie się sezon reprezentacyjny.

Póki co, nie wiadomo jaki kierunek obierze były już libero Asseco Resovii Rzeszów. Na chwilę obecną pozostaje jednak życzyć mu jak najszybszego powrotu do zdrowia.

 

Zobacz, co pisaliśmy o odejściu Damiana Wojtaszka z Rzeszowa

Siatkówka nie zwalnia tempa nawet w okresie świątecznym. A już po świętach czekają nas wielkie emocje, które nareszcie rozstrzygną największą zagadkę tego sezonu. Wykorzystajmy jeszcze ostatni dzień Świąt Wielkanocnych, regenerując siły na wielkie emocje. Bowiem już w następną niedzielę dowiemy się, kto stanie na jakim stopniu podium PlusLigi!

 

Do następnego 😉