PlusLiga: Nierówne spotkanie na korzyść katowiczan

Cerrad Czarni Radom podejmowali dzisiaj na swoim boisku zawodników z Katowic. Pierwsze dwie odsłony zakończyły się zwycięstwem GKS-u Katowice, a radomianie po zaciętej końcówce czwartej odsłony doprowadzili do tie-breaka. Ostateczni dwa punkty powędrowały na konto podopiecznych Piotra Gruszki.

 

Spotkanie lepiej otworzyli gospodarze, głównie dzięki zagrywce Wojciecha Żalińskiego (4:1). Przy stanie 2:6 i kolejnym błędzie swoich zawodników o czas poprosił Piotr Gruszka, ale nie przyniósł on poprawy gry (3:8). Cerrad Czarni Radom skutecznie grali blokiem (10:4), ale Paweł Pietraszko odpowiedział mocnym serwisem (6:10). Gospodarze również zaczęli popełniać błędy i gra się wyrównała, dodatkowo GKS Katowice zanotował szczelne bloki (13:13). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt (17:17). Radomianie zapewnili sobie dwa „oczka” zaliczki (21:19) i utrzymywali ją w końcówce (23:21). GKS Katowice doprowadził do remisu (23:23), a blokiem wyszedł na prowadzenie (25:24) i wygrał premierową odsłonę 26:24 po bloku Jakuba Ziobrowskiego.

 

Druga partia rozpoczęła się wyrównanie (2:2), ale seria skutecznych zagrań Serhiy Kapelusa i Pawła Pietraszko zapewniła prowadzenie katowiczanom (6:3). Dobra gra środkowych GKS-u Katowice pozwoliła im utrzymać bufor bezpieczeństwa (11:6) i dopisywać do swojego konta kolejne „oczka” (14:7). Bartłomiej Bołądź nie potrafił przebić się przez blok (9:17), a skutecznymi atakami popisywał się Serhiy Kapelus (21:11). Przy stanie 23:14 o czas poprosił Piotr Gruszka i jego podopieczni zakończyli seta na swoją korzyść (25:14).

 

Karol Butryn pewnie otworzył trzecią odsłonę (2:0), a GKS Katowice dopisywał do swojego konta kolejne punkty (5:2). Cerrad Czarni Radom zatrzymali Rafała Sobańskiego (5:6) i na tablicy wyników pojawił się remis (6:6). Po błędach gości na prowadzenie wyszli radomianie (10:8) i utrzymywali dwa „oczka” zaliczki (13:11). W ataku dobrze spisywał się Wojciech Żaliński (16:12) i Piotr Gruszka poprosił o czas, po którym nadal zaliczkę mieli gospodarze (19:14). Jakub Urbanowicz dobrze spisywał się w polu zagrywki (21:15), a wynik próbował poprawić Kacper Stelmach (18:22). Po stronie radomian brylował Bartłomiej Bołądź, a w atakach mylił się Karol Butryn i Cerrad Czarni wygrali trzeciego seta (25:18).

 

W czwartym secie gra zaczęła toczyć się wyrównanie od pierwszych akcji (3:3), ale po błędach GKS-u Katowice przewaga radomian wzrosła (6:3). Goście zmniejszyli straty do dwóch „oczek” (6:8), ale skuteczna gra Jakuba Urbanowicza uniemożliwiała im wyrównanie wyniku (9:11). Karol Butryn i Serhiy Kapelus zbliżyli swój zespół do rywali (12:13). Goście coraz lepiej spisywali się w polu zagrywki (17:14) i utrzymywali prowadzenie (19:16). Pomyłka Bartłomieja Bołądzia i as serwisowy Bartłomieja Krulickiego, a następnie punktowy atak doprowadziły do remisu (18:18). Gra w końcówce należała do wyrównanych (20:20), a GKS Katowice po błędzie rywali wyszedł na prowadzenie (22:21). Również goście nie ustrzegli się pomyłek (22:23) i przegrali czwartą partię (23:25).

 

Tie-break rozpoczął się od mocnych ataków po obydwu stronach siatki, ale Cerrad Czarni Radom zaczęli budować prowadzenie jako pierwsi (5:2). GKS Katowice nie radził sobie z kończeniem ataków (3:6), ale nadrobił to zagrywką (6:6) i gra się wyrównała (8:8). Obydwie drużyny kończyły swoje akcje (11:11) i na tablicy wyników co chwilę widniał remis (13:13, 18:18). Zacięta końcówka toczyła się punkt za punkt (22:22) i ostatecznie zakończyła się na korzyść katowiczan 24:22.

 

Cerrad Czarni Radom – GKS Katowice 2:3 (24:26, 14:25, 25:18, 25:23, 22:24)

MVP: Serhiy Kapelus

 

 

Składy zespołów:

Cerrad Czarni Radom: Michał Kędzierski, Wojciech Żaliński, Emanuel Kohut, Jakub Ziobrowski, Tomasz Fornal, David Smith, Dustin Watten (libero) oraz Kapcer Gonciarz, Jakub Urbanowicz, Bartłomiej Bołądź, Michał Ostrowski

GKS Katowice: Maciej Fijałek, Rafał Sobański, Paweł Pietraszko, Karol Butryn, Serhiy Kapelus, Bartłomiej Krulicki, Rafał Stańczak (libero) oraz Tomasz Kalembka, Marco Falaschi, Kacper Stelmach, Gert Van Walle

 

 

 

Źródło: informacja własna