Ważne punkty na koncie Łuczniczki Bydgoszcz. Katić: „Cieszę się, że wygraliśmy bez straty seta”

W ramach dziewiętnastej kolejki spotkań PlusLigi zawodnicy Łuczniczki Bydgoszcz podejmowali we własnej hali AZS Częstochowę. Spotkanie było dla obu drużyn o tyle ważne, że zajmowały one ostatnie miejsca w tabeli i zdobyte punkty mogły bardzo pomóc. Lepsi w tym starciu okazali się gospodarze, wygrywając 3:0.

 

Prowadzenie w meczu może być złudne

 

Zawodnicy Łuczniczki Bydgoszcz bardzo dobrze weszli w spotkanie. Pierwszą partię wygrali do osiemnastu, ale z seta na set przewaga na boisku zmniejszała się. „W pierwszym secie zagraliśmy bardzo dobrą siatkówkę, w drugiej partii też pokazaliśmy się z całkiem niezłej strony. Najgorszy w naszym wykonaniu był trzeci set. Zawsze jest tak, że po zejściu na dłuższą przerwę gramy gorzej. Nie czuję się zbyt dobrze, kiedy po 2 rozegranych setach schodzimy na 10 minut do szatni i nie mamy przez ten czas żadnego wysiłku fizycznego. Może wybija nas to z rytmu, może nie potrafimy utrzymać koncentracji , w meczu z AZS-em prowadziliśmy 2:0, więc to mogło nas za bardzo rozluźnić. To jest złudne, ponieważ jeśli przeciwnik przegrywa 0:2, to na pewno da z siebie 120% w trzecim secie” – skomentował spotkanie Milan Katić. Wygrana nad podopiecznymi Michała Bąkiewicza była bardzo ważnym zwycięstwem. Nie tylko poprawiła ona sytuację klubu w tabeli, ale wpłynęła na nastroje w zespole.„Cieszę się, że wygraliśmy bez straty seta, mam nadzieję, że to dla nas coś w rodzaju nowego otwarcia. Nie gramy dobrze w tym sezonie, mam nadzieję, że to zwycięstwo będzie zwiastunem lepszej gry w PlusLidze i kibice w Łuczniczce będą z przyjemnością przychodzili na nasze mecze” – zaznaczył serbski przyjmujący. Ponadto Katić ma nadzieję na większe zadowolenie kibiców w Bydgoszczy oraz podkreśla, że jego zespół ma szansę na punkty w najbliższym meczu z olsztynianami: „Kolejne spotkanie rozegramy z Indykpolem AZS-em Olsztyn, być może nie będziemy faworytami, ale myślę, że mamy z nimi szanse”.

 

 

Ważni zmiennicy

 

W drugiej partii spotkania przeciwko Akademikom na placu gry pojawili się zmiennicy: Marcel Gromadowski oraz Piotr Sieńko. Milan Katić zaznaczył jakie znaczenie zawodnicy ci mieli na przebieg dalszej części spotkania: „Marcel jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i dobrze jest mieć go w zespole, ponieważ może wnieść spokój do gry w trudnych momentach, tak jak to zrobił w tym meczu. Muszę zaznaczyć, że mamy dwóch świetnych atakujących w zespole, myślę że w tym sezonie Bartek Filipiak jest naszą największą gwiazdą i dobrze uzupełniają się z Marcelem na pozycji atakującego. Jeśli chodzi o Piotra Sieńko to wszedł na boisko i poukładał grę według swojej wizji. Zawsze powtarzam, że rozgrywający to praktycznie połowa zespołu”.

 

Zobaczcie jak przebiegało spotkanie bydgoszczan z częstochowianami

 

 

Niepełna forma Katicia

 

Milan Katić wraca obecnie do formy po kontuzji kolana, która wyłączyła go na jakiś czas z gry w podstawowym składzie Łuczniczki Bydgoszcz. Przyjmujący nie jest jeszcze w optymalnej formie, ale ma nadzieję, że już niedługo będzie prezentował się lepiej.  Nie jestem jeszcze w 100% w pełni sił. Nadal mam tape’y na nodze i odczuwam pewne braki kondycyjne przez to, że na kilka tygodni wypadłem z pierwszego składu” – dodał na koniec przyjmujący bydgoszczan.

 

 

 

Źródło: http://www.plusliga.pl/opracowanie własne