Zagumny nadal niezdolny do gry. Firlej: „Spoczywa na mnie spora odpowiedzialność”

W ONICO AZS-ie Politechnice Warszawskiej jak na razie sytuacja kadrowa nie wygląda kolorowo. W obliczu kontuzji Pawła Zagumnego jedynym rozgrywającym drużyny jest Jan Firlej. Dla młodego zawodnika jest to bez wątpienia okazja do pokazania się na boisku w szerszej perspektywie, ale sytuacja ta ma również negatywne strony.

 

Skazany na rozegranie

 

Jan Firlej od początku kariery na boisku występuje jako rozgrywający i jak sam przyznaje, nie przestaje się szkolić i doskonalić. Młody siatkarz pracuje nad sobą nie tylko na treningach, ale również w czasie wolnym, gdzie ogląda techniki stosowane przez bardziej doświadczonych i klasowych zawodników na swojej pozycji. „Od początku mojej, jak na razie krótkiej, przygody z siatkówką byłem stawiany na rozegranie. Moimi ulubionymi zawodnikami była para Argentyńczyków – Uriarte i De Cecco. Oprócz nich także często podpatrywałem Pawła Zagumnego. W tamtym czasie obejrzałem chyba wszystkie filmiki z udziałem tych rozgrywających, które były dostępne na youtube. Do tej pory czasami przed meczem czy po treningu lubię podejrzeć na youtube tych klasowych graczy” – mów Jan Firlej.

 

 

Wykorzystać szansę

 

W związku z kontuzją Pawła Zagumnego Jan Firlej na stałe zagościł w wyjściowej szóstce ONICO AZS-u Politechniki Warszawskiej. Dla młodego zawodnika jest to okazja, by zdobywać doświadczenie w praktyce, ale z drugiej strony ciąży na nim presja i odpowiedzialność. „Na pewno to bardzo duża szansa dla mnie, w aktualnej sytuacji nie mam zmiennika w klubie. Spoczywa na mnie spora odpowiedzialność z tego powodu, ponieważ muszę kierować grą zespołu i kiedy pojawią się gorsze momenty gry to muszę sobie z tym poradzić, bo nie mam możliwości ku temu, aby popatrzeć na przebieg wydarzeń z ławki, chwilę ochłonąć, cały czas gram. To duża odpowiedzialność, ale nie stresuję się tym, przede wszystkim cieszę się, że mogę grać” – wyznaje Jan Firlej. Młody siatkarz dodaje również, że przebywanie na boisku sprawia mu dużą radość, a dzięki kibicom nie czuje stresu: „Zawsze wychodziłem z takiego założenia, że po to solidnie trenuję, aby później wyjść na boisko i rozegrać mecz w hali przy oprawie kibiców. Dla mnie to sama przyjemność, dzięki temu nie czuję, że kiedy gram mam nogi z waty ze stresu, po prostu staram się pokazać na co mnie stać, choć muszę przyznać, że to nadal nie do końca wychodzi tak jakbym sobie tego życzył”.

 

 

Dodatkowe zadanie

 

Podczas nieobecności Pawła Zagumnego Jan Firlej pełni również rolę kapitana zespołu. Jak sam przyznaje, jest to dla niego duże wyróżnienie, a zarazem nowe doświadczenie, w którym ma okazję się sprawdzić. „To była decyzja trenera Bednaruka, że to właśnie ja zostanę kapitanem. Czy dobrze wywiązuję się z tego obowiązku, trzeba byłoby zapytać kolegów z zespołu. Nie wydaje mi się, żebym był kapitanem tylko na papierze, staram się zastąpić Pawła Zagumnego jako rozgrywający i jako kapitan” – zakończył Jan Firlej.

 

 

 

Źródło: plusliga.pl/opracowanie własne