Matchball tygodnia: Skok w Nowy Rok i od razu się dzieje!

Tydzień temu rozpoczęliśmy Nowy Rok kalendarzowy, a już w przeciągu pierwszych dni roku 2017 mogliśmy doświadczyć wielu emocji. I nie mam tutaj na myśli tylko ostatniej kolejki PlusLigi, ale także pojedynki w ramach 1/8 Pucharu Polski. Jesteście ciekawi, co jak oceniam wydarzenia z przeciągu pierwszego tygodnia po sylwestrze? Zatem zaczynamy!

 

Coraz bliżej finały Pucharu Polski

 

W meczach w ramach 1/8 Pucharu Polski nie doszło do – nie przepadam za tym słowem, ale tym razem wyjątkowo go użyję – niespodzianek. Z reguły do kolejnego etapu walki o krajowe trofeum awansowali faworyci, lecz w pojedynkach nie obyło się bez emocji. Faworyci triumfowali „z reguły”, ponieważ w pojedynku miedzy ekipą Espadonu Szczecin a zespołom Cuprum Lubin było inaczej. Wiadomo, w roli faworyta każdy stawiał ekipę z Lubina – wystarczy spojrzeć na ligową tabelę czy po prostu zaobserwować dyspozycję zarówno jednych jak i drugich na ligowych boiskach. Lubinianie zresztą w dwóch pierwszych partiach potwierdzili przypisywaną im rolę, jednak w trzeciej partii drużyna ze Szczecina odrodziła się i doprowadziła do tie-breaka, w którym po zaciętej walce triumfowała, awansując do 1/4 finału.

 

Drugi „rozbiór” mistrzów

 

Trochę historycznie zabrzmiało, prawda? No w pewnym sensie mamy tutaj do czynienia z historią. Ta się bowiem powtórzyła. Może nie tak co do joty, bo poprzednio Skra Bełchatów wygrała 3:1, ale sobotnie zwycięstwo okazało się równie spektakularne. Ale od początku! ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w ramach XVII kolejki udała się do Bełchatowa na rewanżowe spotkanie. Kędzierzynianie byli z pewnością „głodni” rewanżu – przecież brązowi medaliści poprzedniego sezonu PlusLigi pokonali ich w październikowym pojedynku. Przez pierwsze dwa sety faktycznie wydawało się, że mistrzowie Polski zanotują udany „odwet”, ale nic bardziej mylnego. W końcu to siatkówka i dopóki piłka w grze, wszystko się może wydarzyć. PGE Skra Bełchatów po przegranych dwóch partiach powróciła do gry. Kapitalna postawa Mariusza Wlazłego pobudziła zawodników do walki i w rezultacie to podopieczni Phillipe’a Blaina mogli świętować zwycięstwo.

Sobotni mecz od trzeciego seta mógł się naprawdę podobać kibicom. Może to zwycięstwo doda bełchatowianom wiatru w żagle w rozgrywkach Ligi Mistrzów, bo nie oszukujmy się, ostatnio nie szło najlepiej. A wręcz kiepsko.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegało starcie w Bełchatowie

 

Wow, to dopiero pierwszy tydzień Nowego Roku, a już się dzieje. Niebawem kolejne potyczki w europejskich Pucharach, a przecież wielkimi krokami zbliżają się inne ważne rozstrzygnięcia. Aż się nie mogę doczekać czym zaskoczą najbliższe dni.

 

Do następnego 😉