PGE Skra pożegnała rok w mieszanych nastrojach. Winiarski: „Przegapiliśmy szansę w drugim secie”

Siatkarze PGE Skry Bełchatów ostatni mecz 2016 roku wygrali, ale nie ukrywali swojego rozżalenia, ponieważ udało im się pokonać MKS Będzin dopiero po tie-breaku. „Myślę, że musimy zastanowić się nad naszą psychiką, mentalną postawą” – powiedział po meczu środkowy bełchatowian Jurij Gladyr.

 

Z piekła do czyśćca

 

Mecz z MKS-em Będzin miał być dla brązowych medalistów minionych rozgrywek PlusLigi formalnością. Większość kibiców czy ekspertów w roli faworyta widziała klub z Bełchatowa. Podopieczni trenera Philippe Blaina przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę dopiero w tie-breaku. Krzysztof Stelmach nie krył zaskoczenia takim przebiegiem spotkania: „Drużyna z Będzina zagrała dobry mecz. My mieliśmy bardzo złe momenty, w których byliśmy całkiem pogubieni. Trochę mnie to zastanawia, że taka dobra drużyna jak my, ma takie przestoje i to jest trochę niebezpieczne, ale z drugiej strony wygraliśmy 3:2. Po tym się też poznaje drużynę mocną i dojrzałą, że z trudnego momentu potrafi odwrócić wynik. To jest plus tego meczu” – mówi trener Stelmach i dodaje, że na klub z Bełchatowa czekają mocniejsi rywale. Każde spotkanie rządzi się jednak swoimi prawami. „Z całym szacunkiem dla naszych przeciwników, ale czekają nas gorsze pojedynki, ale każdy mecz ma swoją historię. Dziś mogło być zacięcie, a w kolejnym już może tego nie być. Cieszy to, że wygraliśmy tie-breaka, bo gramy ich mało i jest to coś nowego” – zakończył Krzysztof Stelmach.

 

 

Przegapiona szansa

 

Michał Winiarski nie ukrywa, że gdyby nie zacięcie w drugim secie, mecz z MKS-em Będzin mógłby wyglądać zupełnie inaczej. „Myślę, że przegapiliśmy szansę w drugim secie, gdzie mieliśmy piłkę setową. Zrobiliśmy parę głupich błędów, mogliśmy spokojnie zagrać i myślę, że gdybyśmy wygrali tę odsłonę, to historia tej partii byłaby inna, ale trzeba przyznać, że zespół z Będzina to nie jest ten sam zespół, który grał z nami na początku. Rozegrali kilka naprawdę dobrych spotkań. Tutaj jest bardzo specyficzna hala, chyba ostatnia na której są jarzeniówki i gra się tutaj naprawdę ciężko” – mówi przyjmujący bełchatowian i dodaje, że jest to bardzo ważne zwycięstwo i pomimo wygranej w tie-breaku drużyna pokazała charakter: „Myślę, że pokazaliśmy charakter, bo wyszliśmy z bardzo ciężkiej sytuacji, przegrywaliśmy w czwartym secie, ale zachowaliśmy chłodną głowę i myślę, że takie wyszarpane zwycięstwa dają więcej niż gładkie 3:0, dlatego cieszę się, że wygraliśmy ten ostatni mecz w roku i chciałbym żeby w Nowym Roku wszystkie były na naszą korzyść”.

 

Przypomnijcie sobie jak przebiegało starcie MKS-u Będzin z PGE Skrą

 

 

Nowy Rok, nowy rozdział

 

Środkowy PGE Skry Jurij Gladyr zwrócił szczególną uwagę na aspekt psychologiczny słabszej dyspozycji. Najważniejsze dla niego jest jednak zwycięstwo, którym bełchatowianie zamknęli rok. „Myślę, że musimy zastanowić się nad naszą psychiką, mentalną postawą, bo widać, że w niektórych momentach brakuje nam takiej zespołowej pewności siebie i wtedy inne drużyny próbują nam narzucić własne warunki. Wtedy jest nam bardzo ciężko, ale ja zostawiłbym to wszystko w starym, kończącym się roku, który dla wielu nie był najlepszy. Mam nadzieję, że ten nowy będzie o wiele lepszy, będziemy bić się o nowe cele, nowe marzenia i tego wszystkim życzę” – mówi Gladyr i dodaje, że ważną częścią w każdej drużynie jest wspieranie się w trudnych chwilach, przekazywanie dobrej energii i wola walki. „Jestem taką osobą, która w drużynie chce wprowadzać dobrą energię. Nawet kiedy nie idzie, to warto coś krzyknąć, żeby ruszyło. Tak było też w tym meczu, nie mogliśmy przełamać naszej słabości, byliśmy na siebie źli. Wszedł Bartek Kurek, też dał dużo pozytywnej energii i wszystko się dobrze skończyło. Dobrze, że zakończyliśmy wygraną ten rok, oby było tak w następnym, ale może nie aż tak trudno” – zakończył Jurij Gladyr.

 

 

 

Źródło: skratv.pl/opracowanie własne